-Masz rację.- powiedziałem i zaczęliśmy iść w stronę jaskini Aquy i tego całego Un Corasón Roto'a...
Po jakiejś niecałej godzinie byliśmy tuż przed ich jaskinią. Powoli weszliśmy. Na ziemi leżała moja córka , a w głębi jaskini jej kochanek. Coś robił. Ale moją uwagę przyciągnęło to, w jakim stanie była Aqua... Wyglądała jak widmo psa, jak pies pogrążony w agonii, jak głodzony, maltretowany pies.... Wezbrała we mnie złość. Puściłem się biegiem na tego psa w końcu jaskini krzycząc:
-Ty podstępny wężu! Jak mogłeś jej to zrobić?! Zabiję cię!
Un gwałtownie się odwrócił. W oczach miał strach... Wtedy Aqi krzyknęła:
-Nie! Tato, NIE!- wstała z trudem i podbiegła do mnie. Złapała mnie za łapę.
-To on ci to zrobił! Już nawet nie wyglądasz jak moja córka! Jesteś jak widmo psa! Jak głodzony i maltretowany pies! Bronisz go?!- krzyknąłem.
-Merkury...- Omega do mnie podeszła, a ten pies wcisnął się w sam kąt jaskini.- Wysłuchaj jej...- spojrzała mi w oczy i ciutkę się uspokoiłem.
-Tato... On nie jest taki jak myślisz...- powiedziała słabym głosem Aqua.- On o mnie dba... To nie jego wina... Po prostu...- zawahała się.
-Po prostu co?- spytałem.
<Aqua? Un? Omega?>
środa, 2 lipca 2014
Od Merkurego C.D. Omega/Aqua/Un
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz