Widząc że samiec naprawdę nie jest w nastroju postanowiłam już mu głowy nie zawracać Odeszłam. Szłam sobie łąką napotykając różne kolorowe kwiatki i zioła. Lubię ich zapach więc wytarzałam się w nich. Nagle zobaczyłam że coś czmycha między trawami. Skupiłam wzrok na poruszającym się punkcie. To był zając! Ale ja byłam głodna. Cicho zakradłam się ale spryciarz mnie zauważył. Zaczęła się pogoń. Ścigałam zająca i ścigałam. Nagle wpadł w wysoka trawę:
-O nie tak łatwo mi nie uciekniesz. - pomyślałam i przyśpieszyłam.
Nic prawie nie widziałam. Nagle walnęłam o coś (a raczej o kogoś). Przewróciłam się a królik zwiał. Otrząsnęłam się i powiedziałam spostrzegając się ze to pies.
-Przepraszam najbardziej nie wiem co się dzisiaj ze mną dzieje.
-Nic nie szkodzi - odpowiedział męskim głosem pies.
Popatrzyłam na psa był biały.
-Jestem Amaltea ale to trudne imię więc mów mi Ami. - przedstawiłam się.
-Ja jestem Blanco Milagro.
Blanco Milagro?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz