Zauważyłam znajomą sylwetkę, gdy przechadzałam się samotnie po ruinach zamku. Snape. Nie dało się pomylić tego kruczego futra z każdym innym. Był dla mnie nawet miły. Przynajmniej nie traktował mnie jak głupie popychadło, jak zrobiła znaczna większość. Zawahałam się, jednak podeszłam do psa. Patrzył z rozmarzeniem gdzieś w dal.
- Snape? - zagadnęłam niepewnie. Samiec poruszył się niespokojnie i odwrócił na mnie wzrok.
- Hm, witaj. Znowu się spotykamy? - uśmiechnął się serdecznie. Delikatnie odwzajemniłam uśmiech.
- O czym myślałeś - pozwoliłam sobie spytać i lekko przekrzywiłam główkę. Zaskoczyła mnie śmiałość mojego pytania, po chwili nieco speszona opuściłam wzrok.
{Snape?}
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz