Zdziwiłem się, że ktoś chciał mi pomóc. Lecz mi pomógł. Poczułem się troszeczkę lepiej.
- Jestem Valentino - odparłem słabo.
- Ale, jak się tu znalazłeś. Co ci jest?
- Sam nie wiem. Nic nie pamiętam. W pewnym momencie po prostu obudziłem się tu, byłem bardzo osłabiony...
Miałem nadzieję, że może suczka mogłaby wytłumaczyć co mi jest i o co w tym wszystkim chodzi. Na razie wyglądała na zamyśloną...
(Astrit?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz